Targi Kabo Brno

Pachnący nowością Renault Traffic wiezie nas na nasze pierwsze po długiej przerwie targi na których będziemy prezentować nasze ręcznie tworzone wyroby ze skóry naturalnej. Tym razem cel to Brno w Czechach. A tam coroczne targi odzieży i galanterii skórzanej KABO. Dominik prowadzi, Wojtek ogarnia tematy, a Krzysiek „pilnuje” Dominika i Wojtka żeby wszędzie dotarli bezpiecznie i na czas.
Jesteśmy już na czeskiej drodze. Nagle za nami policyjne syreny. Po chwili dojeżdża drugi i trzeci radiowóz. Specjalne powitanie. Zatrzymujemy się
– Ahoj- mówi czeski policjant. Dlaczego przyjechałeś na czerwonym? – pyta. Na szczęście kończy się ostrzeżeniem. Do naszego wykroczenia przyjechało aż 3 radiowozy. Powód? Obce blachy? Duży van? A może psychofani naszej marki.

Hala targowa, rozkładamy nowe stoisko. Idzie sprawnie i wieczorem na dzień przed rozpoczęciem targów jesteśmy gotowi. Czas odpocząć.
Apartament na przedmieściach Brna z wielkim tarasem i widokiem na Brneńską starówkę łagodzi zmęczenie po pracowitym dniu.

Dzień pierwszy

Można chodzić bez masek co szczególnie cieszy Krzyśka. Ahoj i znowu ahoj, wszędzie ahoj… idzie się przyzwyczaić i nawet akcent udało się złapać.
Jest trochę firm z Polski, przeważają jednak Czesi i Słowacy. Duży ruch, spore zainteresowanie więc dobry humor nas nie opuszcza.
Rozmowy, rozmowy, rozmowy. Trochę po polsku, trochę po angielsku czasem też język machany się przydaje, ale najważniejsze to zaangażowanie w komunikację i zrozumienie potrzeb naszych klientów.

Wieczorem odpoczynek na naszym ulubionym już tarasie i spontaniczny koncert zaaranżowany przez Krisa, naszego muzyka, który grywał już z nie niejedną gwiazdą w Polsce. Za perkusję posłużyły puste wazony, stojące na tarasie. Brzmią jak Djembe i za chwilę się okazuje, że ten spontan zaowocuje LEZERTON MUSIC.
Przynajmniej taką mamy chęć i nadzieje że uda się nam coś muzycznego
stworzyć, bo wszyscy w Lezertonie muzykę kochają 🤟

Dzień drugi.

Zapoznajemy się bliżej z trzema przedstawicielami ZIZSOU, BLUE SHADOW oraz WIBS, bardzo sympatyczni ludzie, a potem znowu rozmowy, rozmowy.

W ciągu dnia zostajemy zaproszeni na spotkanie w pobliskim pałacyku. Dobre jedzenie, pyszne czeskie piwo, jak to mówią najlepsze interesy robi się przy barze.

Dzień trzeci.

Dziś krócej niż w poprzednie dni, ale bardzo dla nas udany. Poznajemy Lin z Tajwanu, która jest projektantką, współpracującą z marką Tommy Hilfinger. Oboje jesteśmy zainteresowani wspólną współpracą. Czas pokaże.
Zabieramy się do składanie stoiska, a tu na koniec jeszcze jedna niespodzianka, bardzo mili właściciele butików w Ostrawie i Pradze chcą rozpocząć dystrybucję naszych produktów. Jak mówił słynny komentator sportowy Tomasz Hajto – “truskawka na torcie”.
Za miesiąc lecimy do Madrytu…

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.